Klasy 2a i 3c wzięły udział w warsztatach, których efektem końcowym były kurpiowskie wycinanki. My to mamy talent.
Ale po kolei. Odwiedziła nas dziś pani Nina z Kuźni Kurpiowskiej w Pniewie ze swoim mężem panem Mariuszem, którego zresztą dobrze znamy z innych warsztatów. Tym razem jednak wyglądali zupełnie inaczej. Nasze panie też czasami się stroją w suknie, ale dzisiejsza sukienka, a ściślej mówiąc kiecka i zapaska pani Ninki to dopiero było coś. Właśnie co? Właśnie… tradycyjny strój kurpiowski z Puszczy Białej. Kiecka była ozdobiona koralikami i jest podobno bardzo ciężka. A takich portków i maciejówki jak pan Mariusz, to nie ma żaden z naszych nauczycieli. Koszule pani Niny i pana Mariusza miały wyhaftowane kurpiowskie wzory – kółka, półkółka i zielka. Takie same wzory mogliśmy też zobaczyć na serwetkach. A buty? W takich trzewikach po szkole chodzić byśmy nie mogli. I wcale nie czarną podeszwę mamy na myśli. Jakbyśmy zaczęli tupać…to i dzwonek nie byłby potrzebny. Po co takie głośne te buty? Do tańca oczywiście. Bo państwo Garwolińscy tańczą polki, oberki i walczyki w regionalnym zespole ludowym U nas na Kurpiach Białych. Obydwoje wyglądali wyjątkowo i tak dostojnie. Z ogromnym zainteresowaniem słuchaliśmy, jak opowiadali o Kurpiach Białych, z którymi są związani całym sercem, co było słychać i widać. Na zakończenie warsztatów wisienka na torcie, no może nie wisienka i nie na torcie, ale pyszne fafernuchy czyli kurpiowskie ciasteczka z pieprzem. Mniam
Bardzo dziękujemy za ciekawą lekcję.









